Edyta Piasecka-Durlak

ROK 2003

 

Edyta Piasecka

Wreszcie Violetta

 

EDYTA PIASECKA, śpiewaczka o swej roli w "Traviacie" Verdiego

 

- Z Operą Krakowską jest Pani związana już od kilku lat. Przypomnijmy, jakie postaci Pani już kreowała na tej scenie.


- Królową Nocy w Czarodziejskim flecie Mozarta, Rozynę w Cyruliku sewilskim Rossiniego, Neddę w Pajacach Mascagniego, Coralinę w Torreadorze Adama, Hannę w Strasznym dworze Moniuszki, tytułową Łucję z Lammermoooru Donizettiego i wreszcie zaśpiewam Violettę z Traviaty Verdiego.

 

- W roli Violetty zadebiutuje Pani już w poniedziałek o godz. 18.30 w Teatrze im. J. Słowackiego. Mówiąc o Traviacie, użyła Pani słowa "wreszcie". Czekała Pani na tę rolę?


- Tak i to kilka lat, ponieważ partia Violetty - obok Łucji - jest bardzo ważna dla każdego sopranu liryczno-koloraturowego.

 

- Co jest w tej partii najważniejsze?


- Dojrzałość emocjonalna. Dwóch pedagogów, którzy mnie prowadzili przez studia i nadal się mną opiekują, czyli Barbara Niewiadomska i Ryszard Karczykowski, stwierdziło, że do partii Violetty trzeba dojrzeć. I nie jest to nawet kwestia głosu - bo mój głos się rozwijał w dobrym kierunku i w szybkim tempie - lecz psychiki. Już na studiach z Barbarą Niewiadomską przygotowałam wiele fragmentów z Traviaty, a za pierwszą wielką arię z I aktu dostałam nawet od prof. Karczykowskiego nagrodę na kursie mistrzowskim w 1997 roku. Profesor powiedział, że będzie to moja wymarzona partia, ale muszę do niej dojrzeć emocjonalnie. Stwierdził, że lepiej będzie, gdy zaśpiewam najpierw Łucję, a potem dopiero Violettę. I tak też się stało.

 

- Czuje się Pani już dojrzała do tej partii?

- Tak. Jak sobie przypominam pierwszą partię, jaką śpiewałam, czyli Królową Nocy, to mogę stwierdzić, że bardzo poszerzył mi się warsztat. Nie mam już takiego szkolnego głosu, gdzie niby jest wszystko poprawne, lecz jednak czegoś brakuje. Potrafię już operować barwami głosu i przede wszystkim umiem - tak mi się przynajmniej wydaje - ukazać w każdym akcie inne emocje. Pracowałam nad tym z prof. Karczykowskim przez ostatnie dwa tygodnie. Każda scena w Traviacie, każda zmiana akcji, musi być odczuwalna w głosie.

 

- W głosie publiczność musi usłyszeć, co się dzieje z bohaterem.


- To jest najważniejsze. Jest to najtrudniejsza partia psychologiczna, jaką śpiewałam, trudniejsza niż Łucja. Jeżeli zaś chodzi o technikę koloraturową - I akt wymaga dobrej koloratury - nigdy nie miałam z tym kłopotów, gdyż natura dała mi tę umiejętność. Nad II, lirycznym aktem musiałam popracować. Profesor Karczykowski zdradził mi pewne tajemnice, co bardzo mi pomaga. Natomiast III akt, nazywany aktem śmierci, jest bardzo trudny aktorsko. Będę się starała, aby wypadł jak najlepiej.

 

- Trudność polega pewnie na tym, że wchodzi Pani w gotowe przedstawienie, wystawiane już od kilku lat.


- Niestety, partię przygotowuję głównie sama, bo nie bardzo teatr ma czas i pieniądze, aby się mną zajmować. Ćwiczę przede wszystkim "z duchami", bo koledzy śpiewają teraz Normę. Kto ma czas, ten ze mną pracuje. Będę miała jedną próbę reżyserską i jedną całościową. Brakuje mi szlifowania partii z dyrygentem. Jak widać, zostałam rzucona na bardzo głęboką wodę.

 

- Jaka będzie Pani Violetta?


- Na pewno z większym temperamentem, z większym pazurem. A przez to, że nie mam jeszcze scenicznej rutyny, nie będzie to sztampowa postać.

 

- Jest Pani wszechstronną śpiewaczką. Jaki gatunek muzyczny jest Pani szczególnie bliski?


- Jednak opera i to przede wszystkim bel canto. Chciałabym śpiewać jak najwięcej w operach Donizettiego i Belliniego.

 

- Czego można Pani życzyć przed debiutem w partii Violetty?


- Powodzenia, a ja nie będę za te słowa dziękować.

 

- Tego zatem Pani życzę.


Rozmawiała:
Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, Dziennik Polski, 9 października 2003


 

 

Carmina burana” Carla Orffa, Festiwal Sacrum Profanum, wrzesień 2003

 

… Wykonanie „Carmina burana” w hali nieczynnej walcowni taśmowej Huty im. T.Sendzimira od początku było wydarzeniem skupiającym uwagę i organizatorów całego przedsięwzięcia i odbiorców. Rzecz to rzeczywiście dotąd niebywała i niesłychanie trudna w realizacji.

 

W sumie najlepiej wypadli soliści, Edyta Piasecka – sopran, Piotr Kusiewicz - tenor i Adam Kraszewski – baryton. To wymarzona wręcz trójca do interpretacji kantaty Orffa.

 

DziennikPolski” 22 września 2003


 

 

TRAVIATA” G.Verdi, Opera Krakowska; październik 2003

 

„Debiut Edyty Piaseckiej w tej niełatwej partii został życzliwie i serdecznie przyjęty przez publiczność i krytykę. Istotnie, artystka dysponuje pięknym głosem, o dużych możliwościach wyrazowych i dobrym warsztacie technicznym. Wydaje się również, iż każda podejmowana przez nią nowa partia jest przemyślana i wypracowana interpretacyjnie. Edyta Piasecka posiada przy tym nieprzeciętną aparycję sceniczną. Kolejne spektakle z pewnością pozwolą śpiewaczce na „mocne wejście” w rolę, która ma wszelkie szanse stać się jej popisową partią.”

 

Jacek Chodorowski, Trubadur”, XII 2003


 

 

(...)Wkrótce jednak uwagę słuchaczy przukuła Traviata, w tytułowej partii zadebiutowała, bowiem w poniedziałek Edyta Piasecka - młoda, piękna i utalentowana. Chyba młodość i uroda ze początek nie był w pełni w zadowalający, bo więcej w nim było prostoty i wdzięku Rossiniowskiej Rozyny niz. gorzkiej wesołości kurtyzany, ale już wielka aria interpretowana przez artystkę świadomie i dojrzale podbiła publiczność i tak już było do końca(...),( ...) partia Violetty będzie jej niekwestionowanym sukcesem oby jak najdłużej na krakowskiej scenie(...)

 

Anna Woźniakowska, Dziennik Polski, październik 2003


 

 

Last night of the Proms in Cracow” 2003

 

„Last night of the Proms in Cracow - to nie tylko koncert, ale i dobra zabawa.

Ósma edycja koncertu, która odbyła się w minioną sobotę, zgromadziła w sali filharmonii angielsko- i polskojęzyczny tłum bawiący się doskonale i równie wspaniale słuchający muzyki, bo Last Night of the Prooms to nie tylko zabawa z pedagogicznym wydźwiękiem, to również koncert gwiazd i arcydzieł muzycznych.

Do udziału w koncercie organizatorzy zaprosili Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach, Chór Polskiego Radia w Krakowie oraz solistów: Edytę Piasecką – sopran, gwiazdę opery Krakowskiej i Kubę Jakowicza należącego do czołówki polskich skrzypków młodego pokolenia. Całość powadził Mark Fisz-Gerald, dyrygent doświadczony i wrażliwy.

… Edyta Piasecka urzekała pięknym głosem (i wyglądem) i muzyczna wszechstronnością w ariach z „Cyrulika Sewilskiego” Rossiniego, „Nieszporów Sycylijskich”. Verdiego i „Pajaców” Leoncavallo(...)

 

Z Sali koncertowej” Anna Woźniakowska, Dziennik Polski, 2003


 

„Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe już po raz ósmy zorganizowało w Krakowie replikę słynnego brytyjskiego The Last Night of the Proms, odbywającego się w Rogal Albert Hall.

…Jedynie soliści: skrzypek Kuba Jakowicz i sopranistka Edyta Piasecka, z powodzeniem eksponowali swoje umiejętności: Jakowicz dowiódł świetnej techniki, Piasecka zaprezentowała swoje umiejętności koloraturowe i predyspozycje do estradowego i operetkowego repertuaru.”

Małgorzata Kucab „Krakowska Albert Hall”, Gazeta Krakowska


 

 

"Podroż do Reims" G.Rossini, Teatr Wielki Opera Narodowa; kwiecień 2003

 

"...Ważne jest i to, że na warszawskiej scenie pojawiła się wokalna młodzież, która stara się równać do najlepszych. I często czyni to z sukcesem, jak choćby Edyta Piasecka w piekielnie trudnej arii Hrabiny Folleville, zaśpiewanej z wdziękiem, swobodą i z niezbędną porcją autoironii..."

Jacek Marczyński „Podróż do reims Rossiniego – warto było tak długo czekać na tę premierę”, Rzeczpospolita, 8 kwietnia 2003


 

„...świetny debiut młodziutkiej krakowskiej sopranistki Edyty Piaseckiej, demonstrującej w zawrotnie trudnej partii ekscentrycznej hrabiny Folleville zarówno piękny głos i świetną koloraturową technikę, jak też wiele osobistego wdzięku.”

Józef Kański, „Osobliwy Rossini” Trybuna; 8 kietnia 2003


 

"...Edyta Piasecka w roli szalonej na punkcie mody Hrabiny Folleville, oszałamiająca nie tylko śpiewem..." 

Bartosz Kamieński”Dworzec pełen tajemnic” Gazeta Wyborcza, 8 kwietnia 2003

 


 

 

« wstecz | drukuj | w górę